Audiobook czy e-book? Część I – aplikacja iBooks

Widok półki aplikacji iBooks z wyświetlonymi okładkami książek
Półka iBooks

Audiobook czy e-book? Osobiście wybierałem do tej pory tą pierwszą formę, ale co zrobić w przypadku, kiedy interesująca nas książka nie istnieje w wersji audio? Na taki problem trafiałem dość często, jednak radziłem sobie z nim za pomocą prostego triku – sięgałem po kolejny interesujący mnie tytuł dostępny jako wersja do odsłuchu. Ostatnio trik nie pomógł, w moje ręce trafił zbiór opowiadań Janusza Andrzeja Zajdla w formie e-booka, a inne dostępne w wersji audio książki tego autora, które były w moim posiadaniu już przeczytałem. No i jestem w kropce.
Mówiąc o wersji do odsłuchu mam na myśli audiobooka w odpowiednio nagranej i wydanej formie, czytanej przez profesjonalnego lektora/lektorów, nie zaś o wersji z syntetycznym głosem, jaką czytelnik może stworzyć w domu sam, chociaż tak, ta wersja też będzie do odsłuchu, bowiem osoby z dysfunkcją wzroku korzystają z posiadanych e-booków, czytając je za pomocą zainstalowanych na komputerach, czytnikach, tabletach i smartfonach programów z wbudowaną syntezą mowy. Zwolennicy tej formy czytania argumentują swój wybór praktycznymi względami – więcej e-booków zmieści się na urządzeniu, fakt, empirycznymi – nikt nie narzuca im interpretacji, gdyż syntezator tego nie potrafi, pozwalając na własną budowę obrazu postaci, fakt. Kolejną rzeczą jest spotykana słaba jakość nagrań zrealizowanych przed wielu laty. Szumy to nie wszystko, kiedyś miałem wątpliwą przyjemność wysłuchania audiobooka, w którego tle było słychać nagranie innej książki, słuchałem książki sensacyjnej, a w tle czytana była bajka dla dzieci… Przyznaję, fragmentami ciekawa, jednak profesjonalną realizacją nagrania tego nazwać nie można. Książki drukowane są na dobrym papierze, wtedy czyta się je przyjemniej, czy zatem książki audio nie mogą być realizowane z szacunkiem dla odbiorcy? Brak odpowiedniego lektora, nieumiejętne czy raczej nieudolne odczytywanie przez niego treści książki na jednym wdechu i bez odpowiedniej intonacji. I może tutaj bez podawania nazwisk, bo swoje lubię, natomiast z całym szacunkiem, prócz lektorskiego, książki czytane przez pana Henryka Pijanowskiego, staram się omijać. Każdy ma swój gust, nudny lektor? Przyspieszamy odtwarzanie bez zmieniania wysokości tonu i robi się ciekawiej. Niektóre osoby już nawet same nie pamiętają, kiedy odsłuchiwały audiobooka w standardowej szybkości, w której został nagrany. Pomijam w tym rozważaniu literaturę w alfabecie Braille’a, też chętnie czytaną przez osoby z dysfunkcją wzroku, gdyż nie posiadam takich umiejętności, jednak czytając płynnie w tym alfabecie, wrażenia muszą być identyczne jak przy czytaniu zwykłych książek. Osoby wybierające tą formę czytania sięgają także po e-booki, jakie mogą czytać w tym przypadku za pomocą monitorów braillowskich. Taka forma prezentacji treści oraz plików tekstowych odczytywanych przez syntezator mowy, ma ponadto możliwość literowania, co przy czytaniu literatury naukowej, a nie beletrystyki, sprawdza się lepiej. Podręcznik do matematyki czy języka obcego, gdzie liczy się składnia treści, lepiej trafia do czytelnika właśnie w ten sposób.
Faktem jest jednak, iż posiadając możliwość wyboru i przeczytania książki audio, która będzie nagrana/zrealizowana na odpowiednio wysokim poziomie i e-booka, większa liczba czytelników sięgnie po tą pierwszą.
Tak jak możliwość wgrania na urządzenie większej ilości cyfrowych woluminów i kwestia danego autora, to kwestia osobistego podejścia, to argument o większej dostępności bardzo do mnie przemawia. Dlatego opowiadania o świecie przyszłości wybitnego autora S-F Janusza Andrzeja Zajdla, doprowadziły mnie do świata przyszłości książki, e-booka. Gdy ten sposób czytania mi mimo wszystko nie będzie odpowiadał, na pewno do nich wrócę, gdy powstanie wersja powiedzmy audio+.
Tym wpisem rozpoczynam cykl, w którym będę przedstawiał dostępne dla osób z dysfunkcją wzroku sposoby czytania e-booków i audiobooków. Jako pierwszy z racji, iż mam go akurat w ręku, tablet iPad firmy Apple i jej aplikacja do czytania e-książek iBooks.
Urządzenia firmy Apple, komputery Mac z systemem OS X oraz działające pod kontrolą systemu iOS, urządzenia mobilne iPady, iPhone’y, iPody Touch, wyposażone zostały przez producenta w screen reader VoiceOver. Odczytuje on elementy wyświetlane na ekranie za pomocą głosu. Aktualnie jest to głos Zosia dla języka polskiego. Piszę aktualnie, bo tak to wygląda na ostatnich wersjach tych systemów. Sam do tej pory nie mogę przekonać się do tego głosu i choć na dniach będzie miała miejsce premiera nowych i urządzeń i systemów iOS 8 oraz OS X Yosemite, dalej korzystam z iOS 6 z głosem Agata. Wkrótce jednak to zmienię, nie będę miał innego wyjścia, nowy telefon/tablet równa się najnowsza odsłona systemu.
VoiceOver współpracuje z preinstalowanymi aplikacjami oraz z aplikacjami firm trzecich, choć z tym jest różnie i raczej w kratkę. Ale zajmijmy się iBooks. Nie jest ona startową apką, którą dostajemy wraz z urządzeniem. Aby z niej korzystać musimy pobrać ją z sklepu App Store, ta aplikacja natomiast już jest zainstalowana, no tak… Na szczęście iBooks pobierzemy ze sklepu bezpłatnie, jest ona w pełni spolszczona i, co interesuje nas najbardziej, dostępna dla osób z dysfunkcją wzroku dzięki VoiceOver. Dzieje się tak dzięki temu, iż jej producentem jest Apple, a nie firma zewnętrzna. To teraz poczytajmy.
Aplikacja jest programem, który posłuży nam do czytania e-booków zarówno kupionych w zintegrowanym z nią sklepie iBookstore, jak i własnych zbiorów już posiadanych z innych źródeł. W tym celu będziemy musieli dodać je do programu iTunes na naszym komputerze, a następnie podłączając do niego nasze urządzenie przenośne z aplikacją iBooks, dokonać synchronizacji. Rozpoznawane pliki tekstowe to ePub bez zabezpieczeń DRM oraz pliki PDF. Z tymi ostatnimi występują czasem problemy z odczytem, lecz w większości odczytywane są poprawnie. Aby się dowiedzieć czy posiadany przez nas plik ma zabezpieczenie DRM używamy programu iTunes, w którym wybieramy dodaną do biblioteki pozycję, a następnie kolejno wybieramy opcje „Plik”>”Informacje”. Jeżeli dla pozycji „Rodzaj” określona wartość to „Książka”, mamy do czynienia z plikiem pobranym z Internetu lub stworzonym własnoręcznie bez DRM i możemy go zsynchronizować. W pozostałych przypadkach wartość tego pola wyniesie „Kupiona książka” dla zakupionych w iBooks Store bez zabezpieczeń DRM i „Książka zabezpieczona” dla plików z tym zabezpieczeniem kopiowania. W chwili obecnej prócz plików ePub i PDF, czytnik iBooks nie obsługuje innych formatów.
Natomiast jeżeli chodzi o wykorzystanie samego zawartego w aplikacji sklepu iBookstore prowadzonego przez Apple, to jego wybór obejmuje łącznie ponad 2 miliony publikacji w różnych językach, a oferta jest stale aktualizowana. Znajdziemy w niej dużą liczbę e-booków w języku polskim, oczywiście nie tak bogatą jak po angielsku, ale jest z czego wybierać. Z iBookstore współpracuje m.in. polska księgarnia internetowa Woblink, dzięki czemu na wirtualnych półkach Apple znalazło się ponad 1500 e-booków w naszym języku. Za zakupy płacimy pieniędzmi z naszego konta iTunes, oferowanych jest ponadto do pobrania wiele pozycji bezpłatnie i to zarówno z self publishingu, jak i znanych książek. Dodatkowo istnieje opcja pobrania ze sklepu darmowej próbki książki elektronicznej, dotyczy to całej oferty. W ten wygodny sposób możemy przekonać się, czy dana książka nas zainteresuje. Oferowane fragmenty są obszerne i zawierają nawet kilkadziesiąt stron, oczywiście zależy to od całkowitej ich ilości, trudno sobie wyobrazić, że „Mały Książę” zaprezentowany zostanie jako 50 stronicowa próbka, gdy całość liczy ich 74.
Po dotarciu do końca fragmentu zobaczymy informację o możliwości zakupu całej pozycji i wtedy od nas zależy, czy klikniemy tą opcję. Tak samo, gdy już wcześniej czytana książka wystarczająco nas zainteresuje, możemy kliknąć opcję „Kup” na górnym pasku, a staniemy się posiadaczami jej pełnej wersji. Po kupnie, bezpłatny fragment jest automatycznie zastępowany przez opłaconą wersję.
Zakupione książki znajdują się na naszej półce w aplikacji, a dzięki usłudze iCloud, mamy do niej dostęp na wielu urządzeniach. Przykładowo, książka kupiona na iPadzie może być pobrana na iPhone’a, wystarczy na górnym pasku zaznaczyć opcję „Kupione książki”, tapnąć żądany tytuł i voila – książka wędruje na kolejny iCzytnik. Ciekawą opcję pod tym względem zobaczymy w iOS 8, tzw. chmura rodzinna. Pozwalać ona będzie na dzielenie się zakupami ze sklepu Apple 6 członkom rodziny posiadającym urządzenia Apple, w ten sposób raz dokonany zakup będzie mogło poznać więcej osób w dowolnym miejscu i czasie. Tylko czy firma z jabłkiem pochodzącym z drzewa w logo będzie chciała sprawdzać nasze drzewo genealogiczne? Zobaczymy.
Sama aplikacja zajmuje 31MB miejsca na dysku, natomiast poszczególne e-booki średnio ok. 2MB, dzięki temu rzeczywiście można stworzyć ich pokaźną bibliotekę pomimo ograniczonej pojemności dyskowej iUrządzeń, a ich całkowita liczba ograniczona jest tylko tym, który model iPada/iPhone’a/iPoda wybierzemy.
Po otwarciu aplikacji ukazuje się nasza półka z wyświetlonymi okładkami książek. Przy włączonej funkcji VoiceOver po dotknięciu okładki słyszymy informację o tytule i autorze, aby zacząć ją czytać wykonujemy dwa tapniecia w dowolnym miejscu ekranu dla potwierdzenia wyboru i gotowe, książka otwarta. Zaraz przejdę do kolejnych czynności po jej otwarciu, aby zacząć jej odczyt, najpierw dokończę jeszcze opis ekranu początkowego. Po lewej stronie, na pasku górnym znajduje się przycisk „Sklep”, po kliknięciu otworzy się opisany iBookstore. Niestety, w przeciwieństwie do samej aplikacji, nie jest on spolszczony, aby wrócić do naszej półki klikamy przycisk „Library” także w lewym górnym rogu. Obok przycisku „Sklep” usłyszymy przycisk „Zbiory”, klikając w niego, rozwinie się menu gdzie wybieramy, co ma być wyświetlane na półce w danym momencie – czy pobrane książki, czy kupione, ale nie pobrane na to urządzenie, czy pliki PDF. Można dodać tam także swoją kategorię klikając przycisk „Nowy”. Prócz Sklepu i Zbiorów w górnym pasku  odnajdziemy pole „Szukaj” do wpisania szukanej, a posiadanej na półce pozycji. Ostatnim przyciskiem jest „Edycja”, znajdujący się po prawej stronie, po jego zaakceptowaniu można zaznaczyć wszystkie książki, bądź wybrać konkretną, a następnie za pomocą wyświetlonych opcji – „Przenieś” i „Usuń”, dokonać zmian. Tak, jak wspomniałem, po usunięciu będzie możliwe ponowne pobranie książki, pod warunkiem, że pochodzi ona z iBookstore, przy usunięciu pochodzących z innych źródeł plików, wymagana będzie ponowna synchronizacja z komputerem.
Dobrze, przejdźmy do już otwartej książki. Na ekranie iPada mamy możliwość wyświetlenia jej na dwa sposoby: pionowo, pokazywana jest wtedy tylko czytana strona i poziomo, gdzie wyświetlają się dwie strony na raz, jak ma miejsce przy standardowych, drukowanych książkach. Zdefiniowanie zewnętrznego suwaka urządzenia na blokowanie orientacji, zapobiegnie przypadkowej jej zmianie i przerwaniu czytania przez VoiceOver. Na ekranie prócz stron e-booka znajduje się kilka przycisków, gdzie dostępne są opcje ułatwiające posługiwanie się tą elektroniczną publikacją. Po lewej nad tekstem znajduje się przycisk „Biblioteka”, za jego pomocą wracamy do naszej półki, odłożona książka pozostaje otwarta w miejscu, gdzie zakończyliśmy jej czytanie. Kolejnym przyciskiem jest „Spis treści”, po jego kliknięciu rozwija się tenże ułatwiając nam poruszanie się pomiędzy rozdziałami, danymi notatkami i zakładkami, aby powrócić do treści klikamy „Kontynuuj”. Dalej znajduje się funkcja „Kup”, wyświetlana w przypadku posiadania niepełnej wersji. Po prawej odnajdziemy przycisk „Wygląd”, po jego rozwinięciu ukażą się ciekawe funkcje do wyboru, regulacja jasności, zwiększanie i zmniejszanie rozmiaru czcionki, wybór wyglądu czcionki z 7 dostępnych oraz motywy: standardowy biały, sepia i „noc” zmieniający kontrast  i wyświetlający biały tekst na czarnym tle. Za „Wyglądem” znajduje się funkcja „Szukaj”, gdzie w wyświetlonym oknie wpisujemy szukaną frazę. Ostatnim przyciskiem „Zakładka” dodajemy ją w treści, by łatwiej odnaleźć zaznaczoną stronę.
Pod tekstem znajduje się wirtualny suwak, dzięki któremu szybko odnajdziemy żądaną stronę. I to wszystkie dostępne dla użytkowników z dysfunkcją wzroku funkcje, są one poprawnie odczytywane przez czytnik ekranu. Program oferuje kilka dodatkowych np. dodawanie notatek wyróżniając wycinek tekstu, ale bez wyłączenia VoiceOver nie udało mi się ich dodać, a szkoda, bo jaki sens ma zaznaczanie fragmentu, jeżeli się go nie widzi, a syntezator mowy nie działa? Inną wadą tej aplikacji jest brak możliwości wyłączenia ekranu przy odczycie książki przez czytnik ekranu. W innych aplikacjach tego typu jest taka opcja, a tu Apple zafundował nam szybsze rozładowanie baterii. Ja ograniczam jej zużycie przez potrójne tapnięcie na ekranie trzema palcami i tym samym włączeniem kurtyny ściemniającej ekran. Dla osób, które lubią przyśpieszać odtwarzanie, wystarczy, zdefiniować na wirtualnym pokrętle „Szybkość mowy” i wtedy jednym ruchem palca w gorę lub dół zmienią ją z zeeeeeeroooooo procent do stu! I na koniec dla iLeni, przesunięcie dwoma palcami po ekranie na początku książki, powoduje rozpoczęcie jej odczytu przez VoiceOver, a strony przewracają się same. Wybaczcie, przyszłość wzywa, czas wreszcie zacząć tego e-booka.

Maksymilian Pijanowski

Link do pobrania aplikacji iBooks: https://itunes.apple.com/pl/app/ibooks/id364709193?mt=8 

 

4 przemyślenia nt. „Audiobook czy e-book? Część I – aplikacja iBooks

  1. Bardzo obszernie piszesz o Iboox, natomiast w prawdzie płatną, ale o wiele ciekawszą alternatywą jest voice dream reader, który: 1 daje możliwość czytania ebooków przy zablokowanym ekranie, 2 czyta txt kodowane w utf8, a do tego prosto zasysa je z poziomu samej aplikacji, jak również np. przy pobieraniu z poziomu iphoneowskiej wyszukiwarki. W dodatku trzeba to jasno powiedzieć: ceny książek w iboox nie są tak atrakcyjne, jak w samej księgarni woblink, bo Apple nie honoruje ich zbawiennych kodów rabatowych. W ogóle ceny zjadliwych dla nas publikacji kupionych od Apple, nie umywają się do Gandalfa czy Woblinka właśnie. Swego czasu zachęciła mnie ich aplikacja do czytania audiobooków, gdyż oferowano w niej możliwość wypożyczenia jakiegoś tytułu na 30 dni. Sęk w tym, że koszt takiej operacji był taki, że za dosłownie niecałe 4 złote, audiobook byłby mój na wieki wieków, a wszystko dzięki niskim cenom Gandalfa. Wychodzi więc na to, że lepiej kupić 2 ebooki w PLN, niż przepłacać Jabłku w euro. Do 07.09.2014 voice dream reader kupisz za pół ceny, co też uczyniłam ze względu na jego otwartość na dostarczaną mu lekturę – polecam. W prawdzie głosy IVona mają dość drogie, ale też bez przesady. Na pewno przeżyję ten wydatek. 😉 Pozdro serdeczne znad skanera. Cóż, są jeszcze takie książki, których ani myślą wydać w ebooku – ech…

  2. Witam i dziękuję za rzeczowy komentarz. Tak, znam Voice Dream Reader, aplikacja iBooks to część Icyklu, w kolejnych będę opisywał pozostałe dostępne opcje, w tym VDR. pozdrawiam

  3. Wszystko to prawda, co napisałeś, niemniej nie lubię IBooks i kupowania książek poprzez ekosystem Apple. Książki tak kupione, są tylko dostępne wewnątrz aplikacji, mamy tak na prawdę dosyć słabe możliwości nawigacji po książce, a wszystkie księgarnie oferują teraz E-Pub/Mobi/PDF w jednej cenie 3 formaty i w dodatku bez DRM, czyli możemy taką książkę odtworzyć wszędzie. Nie wspomniałem jeszcze, że książki kupowane przez ITunes, są po prostu znacznie droższe najczęściej.

  4. Apple został nawet ukarany za zmowe cenową z największymi wydawcami na rynku amerykańskim. Sprawa dotyczyła właśnie sztucznego zawyżania cen e-booków. Po ugodzie Apple zapłacił 400 mln $ Dziękuję za komentarz panie Michale i pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>