Dlaczego zielony robot potrzebuje kart, drogie gigabajty Apple i drzazgi na pudełku

Grafika przedstawiająca porównanie smartfonów  16 GB z podaną rzeczywistą pojemnością pamięci
Porównanie smartfonów o pojemności 16GB

Jaki jest drugi zakup użytkownika po kupnie telefonu z systemem Android? Karta pamięci. Jaki jest ich argument o wyższości Androida nad urządzeniami firmy Apple? Te drugie nie posiadają wejścia na karty pamięci. Owszem, nie mają takiego slotu, tylko jest jedno „ale” – nie potrzebują go. Porównując flagowy model Samsunga Galaxy S4 z dyskiem 16 GB do iPhone’a 6 z taką samą pojemnością okazuje się, że w Samsungu realnie do wykorzystania zostaje ok. 7,5 GB, a w iPhonie 6 12,2 GB. Realnie, czyli to, co naprawdę pozostaje do wykorzystania przez użytkownika. Taki stan rzeczy spowodowany jest tzw. Crapwarem, czyli tym, co posiadacze Androidowych smartfonów dostają od producentów urządzeń i operatorów sieci komórkowych, jako preinstalowany składnik systemu. I dlatego urządzenia z zielonym robocikiem na pokładzie, mają slot kart pamięci, a nawet muszą go mieć. Przedstawiona info-grafika powyżej obrazuje, jaką poszczególne modele mają rzeczywistą pojemność. Była ona przygotowana jeszcze przed premierą iPhone’a 6, jednak porównując modele 5c i 5s z poprzedniego roku, ten pierwszy z rzeczywistą pojemnością 13,5 GB wygrał ten ranking, a model 5s był trzeci z wynikiem 12,2 GB. Powiecie, że Google Nexus 5 zajmuje drugą pozycję z pojemnością 12,28 GB? Tak, ale wiecie, co? On nie ma wejścia na kartę. Czyli brak możliwości rozbudowy pamięci to nie tylko domena smartfona od Apple. Na iPhone’ach i Nexusach mamy do czynienia z czystymi wersjami systemu, bez Crapware’u, dlatego tym smartfonom wystarcza wbudowana pamięć. Nowy Nexus 6 też nie posiada wejścia na kartę mini SD, dostępne są tylko wersje 32 i 64 GB. Kto go produkuje dla Google? Motorola. Jaki jest flagowy model tej firmy? Motorola Moto X, która… też nie posiada możliwości rozbudowy ponad wbudowane 16 lub 32 GB. Ich bardziej budżetowy model, cieszący się dużą popularnością, Moto G, w pierwszej wersji też takiej możliwości nie miał, w nowej odsłonie w tym roku już taką opcję wprowadzono. Trudno się dziwić, 8 GB to jednak trochę za mało, aby pomieścić coraz bardziej rozbudowane aplikacje i zdjęcia z lepszego aparatu.
Inni producenci? Sony Xperia Z3, bardzo zgrabny smartfon, ma wejście na kartę, co się jednak z nią dzieje można przeczytać TUTAJ. Dołączając kartę pamięci, smartfon zyskuje dodatkową przestrzeń na dane. Tak, ale czy wszystko można przenieść na kartę? Jak można przeczytać, nie. A i tak wszystkie ściągane z GooglePlay aplikacje trafiają najpierw na pamięć smartfona, a dopiero później możemy lub nie, przenieść je na kartę. Pozostawianie użytkownikom z jednej strony ograniczonego już na wstępie miejsca na dane i wymaganie od nich tym samym automatycznie rozbudowy pamięci dopiero co kupionego smartfona, a z drugiej wmawianie im, że są dzięki temu w lepszej sytuacji niż użytkownicy iPhone’ów, to tylko zabieg marketingowy skierowany do przeciętnego użytkownika, który wybiera taniego smartfona z oferty operatorów sieci komórkowej. To taka trochę przyczepa do samochodu, a wiadomo, że z przyczepką jazda nie jest już ani taka szybka, ani przyjemna. Argument o wyższości telefonów z Androidem nad modelami Apple dzięki slotom kart mini SD trafi do mnie dopiero, gdy w Nexusie z czystym systemem pojawi się taka możliwość.
Gdy kupimy iPhone’a 6 16 GB to pozostanie nam 12,2 GB do zagospodarowania. Mało? Zależy, do czego będzie nam służył. Z moich 16/13,5 GB na iPhonie 5, pozostaje nadal wolne 2 GB, co na nim mam? Ponad 600 zdjęć, 263 piosenki, 20 e-booków, 2 audiobooki, dokumenty w Pages i 100 aplikacji, mało? Gdy ktoś potrzebuje więcej, wybiera model 64 GB płacąc 100 $ więcej i zyskując 4 razy więcej miejsca albo 128 GB za dodatkowe 200 $. I wszystko działa płynnie bez kombinowania, bez kart. Kolejnym dowodem na to, ze 16 GB wystarcza jest to, iż właśnie ten model jest najlepiej sprzedającą się wersją iPhone’a. Bo budżetowa? Za 600 €? Budżetową nazywana jest wersja 8GB, choć też nie jest tania.
Jeżeli chodzi o samego iPhone’a 6, to taka ciekawostka. Przeliczając ceny poszczególnych modeli na 1GB, to wygląda to następująco: iPhone 6 16 GB – cena 599 $ dzieląc przez 16 otrzymujemy cenę za 1 GB wynoszącą 37,44 $, wersja 64 GB – cena 699 $,cena za 1 GB = 10,92 $, wersja 128 GB – cena 799 $, cena za 1 GB = 6,24 $. IPhone 6 plus 16 GB – cena 799 $, cena za 1 GB = 49,94 $, wersja 64 GB – cena 899 $, cena za 1 GB = 14,05 $, wersja 128 GB – cena 999 $, cena za 1 GB=7,80 $. W tamtym roku, iPhone 5s 16 GB też kosztował 599 $, a cena kolejnych wersji 32 i 64 GB to skok o 100 i 200 $ w stosunku do wersji z najmniejszą pojemnością dysku. Co z tego wynika? Licząc w ten sposób można zauważyć, iż cena za gigabajt w wersji 16 GB nie zmieniła się w stosunku do poprzedniego roku. Czemu? Bo tak, jak napisałem, jest to wersja, która cieszy się największą popularnością. Apple pozbywając się wersji 32 GB spowodowało natomiast spadek ceny jednostkowej 1 GB w modelach 64 i 128 GB. Tak, wiem, wynika z tego coś jeszcze: karta mini SD 32 GB to koszt ok. 50 PLN, czyli 1,56 lub 0,50 $ za 1 GB… W iPhonie wychodzi najdrożej, ale Google Nexus 6 64 GB kosztuje 649 $, czyli za 1 GB zapłacimy podobnie, jak u Apple.
Oczywiście należy pamiętać, że podawane przez producentów na urządzeniach wartości pojemności dysku, nie są równe temu, co pokazuje jego system. Często z tego powodu posiadacze czują się oszukani. Producenci do określania wielkości pamięci urządzenia, używają systemu dziesiętnego, gdzie 1GB = 1000000000B. Informacja ta jest podawana na opakowaniu, lub przynajmniej powinna być podawana. Natomiast w systemie pamięć podawana jest w systemie dwójkowym, gdzie 1GB = 1073741824B. I stąd te różnice, a im większa wartość w systemie dziesiętnym, tym system pokaże nam bardziej niekorzystną różnicę. Dlatego z 32 GB robi się 28 GB na moim iPodzie Touch i 149 GB z 160 GB, jakie widnieją na moim iPodzie Classic. Ważną informacją jest, że bez względu na używany sposób liczenia, dwójkowy czy dziesiętny, wielkość pamięci jest taka sama, nic nie znika. Czyli jaka jest rzeczywiście? Jak myślicie? Co sprzeda się lepiej? No właśnie, więc ufajcie systemowi, nie opakowaniu, bo, jak kiedyś usłyszałem: „Jak na desce napisane będzie ‘dupa’, to nie głaskaj, bo wbijesz sobie drzazgę”.

Maksymilian Pijanowski

Źródło grafiki: which.co.uk

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>