Apple, pigułki, teledyski – Beats Pill

Biały głośnik Beats Pill
Beats Pill

Boję się otwierać lodówkę, aby nie wyskoczył z niej Dr. Dre ze swoim głośnikiem. Boję się sięgać do apteczki po tabletki, żeby nie wyciągnąć tej od Dre. Boję się włączyć telewizor,  żeby znowu nie zobaczyć głośnika Beats Pill w kolejnym teledysku. Rozumiem lokowanie produktu, ale to już zakrawa na aptekę. Nie oglądam często telewizji, jeżeli już, to włączam kanał muzyczny Trace. Ten czy inny, ale zwróciliście uwagę na pojawiający się w teledyskach przedmiot przypominający swym kształtem tabletkę z dużym logo o wyglądzie małej litery „b”? To już wiecie, o czym mowię.
Firma Beats Electronics powstała w 2008 roku, jednym z jej założycieli był znany amerykański producent muzyczny i raper Dr. Dre. Prócz jego zespołowych i solowych projektów, jest on osobą stojącą za sukcesem takich przedstawicieli sceny hip-hopowej, jak Eminem, 50 Cent, The Game i Snoop Dogg. Kontakty w branży muzycznej pozwoliły produktom Beats firmowanym przez Dr. Dre szybko zaistnieć na rynku urządzeń muzycznych. Firma skupia się głównie na produkcji słuchawek, już w 2012 roku jej udziały na rynku amerykańskim wynosiły 64% w kategorii cenowej słuchawek powyżej 100 $. Na tak niesamowity wynik, prócz kontaktów w branży, miała wpływ agresywna kampania reklamowa – lokowanie produktu i znane osoby, celebryci i sportowcy pokazujące się z produktami firmy Beats na głowie. Jeszcze przed pojawieniem się ich na rynku w Internecie można było zobaczyć np. gwiazdę ligi NBA Lebrona Jamesa, który rozdawał w szatni swoim kolegom prezenty świąteczne. Co nimi było? Słuchawki Beats by Dr. Dre. Olimpiada w Londynie, sportowcy przed występem na arenie, pełne skupienie, odcięcie się od świata zewnętrznego, miliardy widzów przed telewizorem, na głowie słuchawki Beats… Doprowadziło to przy okazji do wprowadzenia przez ligę NFL, której oficjalnym sponsorem jest konkurencyjna firma BOSE, do oficjalnego zakazu pokazywania się zawodników tej ligi przed, w trakcie i do 90 minut po meczu, w słuchawkach od Dr. Dre, a na olimpiadzie w Rio 2016 też już ich raczej nie zobaczymy. Noszą je gwiazdy, czy są aż tak dobre? Nie są. Możecie się ze mną spierać.
Wróćmy do tabletki, Beats Pill. Głośnik aktualnie występuje w dwóch odsłonach: Pill 2.0 i Pill XL. Różnią się one rozmiarami, pierwszy jest bardziej mobilny i liczy 4,5 cm wysokości i 19 cm długości, jego oznaczenie 2.0 oznacza jedynie, iż jest on już drugą generacją głośnika, model XL jest większy i ma 9cm x 33cm. I właśnie tym większym modelem firma Beats wyziera z każdego kąta podobnie, jak ma to miejsce w przypadku słuchawek. Jest to głośnik z technologią BlueTooth 3.0, dzięki której możemy odtwarzać muzykę ze smartfonów, tabletów i komputerów. Dodatkowo został wyposażony w moduł NFC, ułatwiający parowanie urządzeń. Tu ciekawa sprawa, firmę Beats kupiło w tym roku Apple, w iPhone’ach 6 wprowadzono technologię NFC, jednak tylko do usługi płatniczej Apple Pay i nie pozwala ona na parowanie urządzeń. „Trochę” niekonsekwentnie, gdy w portfolio posiada się już własne produkty, z którymi byłoby to możliwe. Czytałem, iż firma z Cupertino chce rozszerzyć możliwości NFC w swoich smartfonach o nowe funkcje, ciekawe o jakie, gdyż iPhone’y mają BlueTooth tak, jak i inni producenci w swoich produktach, ale w przeciwieństwie do nich, nie oferują możliwości przesyłu danych tą drogą prócz strumienia audio…
Wróćmy do teledyskowego głośnika. Pill XL. Mimo większych rozmiarów od modelu 2.0, przenoszenie go jest ułatwione dzięki wyposażeniu go w tym celu w uchwyt. Bateria urządzenia pozwala na 15 godzin grania i ma dodatkową ciekawą funkcję, możemy z niej doładować przez wyjście USB nasz telefon czy inny odtwarzacz. Drugą funkcją, która może się podobać, jest dodatkowe wykorzystanie wspomnianego NFC, po zetknięciu dwóch głośników synchronizują się ze sobą i mogą odtwarzać muzykę jako lewy i prawy kanał stereo. To oczywiście opcja, kiedy wydamy na kolejny następne 1299 zł. Jeżeli chodzi o dźwięk, to Beats słynie głownie z basu, a poza tym… z basu. Jest go tu zbyt wystarczająco. Design? Pill z angielskiego tłumaczymy jako tabletka, pigułka i taką też formę głośnik przyjął. Możemy wybrać kolor pigułki, jak w Matrixie. Do wyboru mamy tym razem różowy, biały, czarny i metaliczny niebieski. Na froncie znajdują się cztery głośniki i podświetlane po włączeniu urządzenia „b”, logo firmy. I to właśnie ono najbardziej rzuca się w oczy na teledyskach, oczywiście prócz ładnych dziewczyn.
Lokowanie produktu w filmach czy teledyskach ma bez wątpienia długą historię, ale nigdy nie było spotykane na taką skalę. Owszem, gdy jakaś gwiazda wypuściła na rynek perfumy czy swoją linię odzieży, mogliśmy to również zobaczyć w jej telewizyjnych występach. Produkty, które mają swoją premierę, często widzimy przy różnych okazjach, bardziej lub mniej ordynarnie zaprezentowane. Pamiętam teledysk Rihanny „S.O.S.”, w jednym z jego fragmentów wokalistka używa telefonu Nokia 3250, ale wiecie, co? To był fajny telefon, jednak musiałem sięgnąć do Google, żeby sobie go przypomnieć, natomiast Rihanny przypominać mi nie trzeba. I kiedy teraz widzę video Chrisa Browna z Usherem i Rick Rossem „New Flame”, który już w pierwszych sekundach uderza mnie „b” po oczach lub Eminema jeżdżącego z głośnikiem Pill zawieszonym na kierownicy roweru w „Let me ride” Skylar Grey, to się boję. Nie o Eminema i jego jazdę i nie o dziewczynę puszczającą muzykę z głośnika, choć w jej pobliżu jest Chris Brown, boję się, że wkrótce coś od Doktora kupię. A tymczasem wyłączę telewizor, łyknę pigułkę na ból głowy i posłucham czegoś na moich słuchawkach BOSE.

Maksymilian Pijanowski

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>