Naturalna pamiątka – recenzja słuchawek Yamaha Pro 400

Czarne słuchawki Yamaha Pro 400

Lubicie przywozić pamiątki z urlopu? Ja lubię. I nie chodzi mi tutaj o wspomnienia posiłkowane tysiącem zdjęć wykonanych smartfonem, tylko o rzeczy bardziej materialne. Dla jednych będzie to figurka Buddy albo innego Indianina (sic!), dla drugich muszelki zbierane na plaży, a jeszcze inni przywiozą żonę, męża… dziecko? Zdarza się i tak, jednak mnie bliżej do tych, co z podróży przywiozą muszelki. Ja przywiozłem dwie, ale za to duże – muszle słuchawek Yamaha Pro 400. I wiecie, co? Jak przykładam do nich ucho, to nie słyszę w nich szumu morza, słyszę w nich wszystko.

Produkty zaprojektowane w Kalifornii, a zwłaszcza te pochodzące z Cupertino, cieszą się moją dużą estymą. Wystarczy dokładniej spojrzeć na tylną obudowę iPhone’a czy iPada, by zobaczyć napis – Design by Apple in California. Teraz do posiadanych przeze mnie iUrządzeń dołączyły słuchawki – Design by Yamaha in California i co najważniejsze, jest to idealne połączenie. Cóż innego mógłbym przywieźć jako pamiątkę z Kalifornii?

Ale gdzie Stany Zjednoczone, a gdzie Japonia, bo to przecież w tym kraju Torakusu Yamaha pod koniec XIX wieku założył swoją firmę? Tak, jednak przez kolejne kilkadziesiąt lat swojej historii Yamaha stała się największym światowym producentem instrumentów muzycznych oraz sprzętu studyjnego i koncertowego o globalnym zasięgu i oddziałami w wielu krajach. Dlatego nie powinien dziwić fakt umieszczenia na pudełku informacji, iż projekt powstał w Kalifornii, opracowanie techniczne w Japonii, a samą produkcję zorganizowano w Chinach.

Wracając na chwilę do założyciela firmy, Torakusu Yamaha wpadł na pomysł założenia firmy po tym, jak został poproszony przez szpital w rybackim mieście Hamamatsu o naprawę tamtejszych organów. Udało mu się tego dokonać pomimo braku wiedzy na ten temat. Równocześnie, dostrzegając potencjał drzemiący w tej dziedzinie, skopiował plany konstrukcji instrumentu, by według nich skonstruować własny. Pierwszy model powstał w… przydomowym warsztacie. Coś wam ta historia przypomina?

Wykorzystując swoje doświadczenie Yamaha Corporation of America, AV Division, pod koniec 2012 roku wprowadziła na rynek pierwsze słuchawki linii Pro, model 300, do którego z początkiem 2013, dołączyły modele 400 i 500. Jak powiedział wtedy wiceprezes firmy Tom Sumner: ”Większość obecnie dostępnych słuchawek należy do jednego z dwóch obozów, albo mają niezbyt pasjonującą tradycyjną estetykę, albo są dopasowane do konkretnych gustów muzycznych z przesadnym basem, który może wpływać na ogólną jakość dźwięku. Na rynku jest miejsce na słuchawki o progresywnym stylu połączone z prawdziwym naturalnym brzmieniem”.

Pudełko na słuchawki Yamaha Pro 400 w obwolucie ze zdjęciem

Już samo opakowanie słuchawek często wskazuje na ich cenę, a to, w którym otrzymujemy model Pro 400 nie jest wyjątkiem. Odrywając zewnętrzną obwolutę, oczom ukazuje się duże białe pudełko wypełnione wszystkim, czego można oczekiwać po zestawie high-end renomowanego producenta.

Białe pudełko na słuchawki Yamaha Pro 400

Na górnej tacce znalazło się miejsce dla instrukcji w 14-tu językach, naklejek (naprawdę) i czarnej ściereczki do czyszczenia słuchawek, a wszystko opatrzone srebrnym logo producenta. Myli się ten, który myśli, iż podnosząc górną warstwę, docieramy w końcu do słuchawek, gdyż te złożono jeszcze wewnątrz wykonanego z winylu sztywnego futerału.

Czarny futerał na słuchawki Yamaha Pro 400

Wyposażono go w mały karabińczyk, co szczerze mówiąc, nie wydało mi się dobrym pomysłem, bo niby, po co? Zmieniłem zdanie, kiedy wracając samolotem, przypiąłem futerał do kieszeni fotela przede mną.

Pierwsze spojrzenie na pięknie wypolerowaną powierzchnię słuchawek pokrytą czarnym lakierem fortepianowym wyjaśnia, dlaczego producent do zestawu dołączył szmatkę. Model Yamaha Pro 400 dostępny jest także w białym błyszczącym kolorze kości słoniowej i być może na tej wersji ślady nie są tak widoczne. Mnie jednak przekonała wersja czarna, dlatego od czasu do czasu będę musiał je przecierać.

Czarne słuchawki Yamaha Pro 400

 

Białe słuchawki Yamaha Pro 400

Model Pro 400 to słuchawki o konstrukcji wokółusznej zamkniętej z dużymi nausznikami z miękkiej skóry, zapewniającej słuchaczowi dobrą izolację akustyczną od hałasów z zewnątrz. Dobre wytłumienie ułatwia, dodatkowo wywierający odpowiedni nacisk, regulowany, szeroki pałąk nagłowny, który nie przeszkadza jednak podczas dłuższych odsłuchów dzięki miękkiej wewnętrznej wyściółce. Zarówno dobrą izolację, jak i wygodę słuchawek Yamahy przetestowałem podczas 11-to godzinnego lotu. Co prawda nie można tego nazwać odsłuchem, bo odseparowany od otoczenia spałem z słuchawkami na głowie, jednak nawet po tylu godzinach nie odczuwałem żadnego dyskomfortu.

Pałąk, prócz możliwości regulacji wielkości, posiada mechanizm, dzięki któremu możliwe jest “złamanie” go do wewnątrz, co ułatwia przenoszenie i przechowywanie słuchawek w pokrowcu.

Złożone słuchawki Yamaha Pro 400 w futerale

Do zestawu dołączono dwa kable słuchawkowe. Jeden o płaskim profilu zapobiegającym splątaniu z mikrofonem i przyciskami do kontroli iPhone’a, iPoda i iPada o długości 1,2 metra, zakończony pozłacanym kątowym wtykiem Mini Jack 3,5mm i drugi także płaski, pozbawiony jednak pilota o długości 3 metrów zakończony pozłacanym prostym wtykiem Mini Jack 3,5mm w metalowej obudowie, dzięki któremu słuchawki można podłączyć do domowego zestawu Hi-Fi. Ułatwia to także dołączona do kompletu pozłacana przejściówka na dużego Jacka 6,3mm.

W słuchawkach Yamaha Pro 400 zamontowano powstałe według nowego projektu firmy i opatentowane przetworniki o średnicy 50mm z neodymowymi magnesami, które potrafią dostarczyć maksymalną wydajność nawet przy użyciu z mobilnymi urządzeniami. Na początku napisałem, że słuchawki Yamaha Pro 400 pozwalają usłyszeć wszystko. Tak naprawdę pozwalają usłyszeć nawet więcej. Do odsłuchu jako odtwarzacze posłużyły mi urządzenia, do których będę najczęściej podłączał słuchawki tj. iPhone 5, iPod Classic 5G i iPod Touch 4G. Nie używałem żadnego DAC-a, gdyż po podłączeniu posiadanego marki FiiO w słuchawkach pojawiły się szumy.

Jako pierwszy odsłuchałem album Overgrown Jamesa Blake’a. Mam kilka par słuchawek, jednak tak szczegółowo nie grają chyba żadne z nich. Moja pamiątka z Kalifornii, pozwoliła mi usłyszeć kilka dodatkowych, niesłyszanych wcześniej dźwięków na tej płycie. Doskonała separacja powoduje, iż można wręcz policzyć ścieżki z osobnymi instrumentami. Basowo cięższe utwory brzmią doskonale nie tracąc przy tym nic z partii wokalnych, co dało się zauważyć również, gdy odtworzyłem kolejne płyty – Collision Course, Linkin Park z Jay Z, czy antologię utworów AC/DC, która posłużyła jako soundtrack do filmu Iron Man 2. Gitary na swoim miejscu, perkusja i wokale również, a wszystko zamknięte w dynamicznie brzmiącym przekazie, bez zbędnych ozdobników w przewadze jednego pasma nad drugim. Słuchawki brzmią nie tyle neutralnie, co naturalnie, zwłaszcza w odwzorowaniu barwy dźwięku instrumentów i wokali. Odczułem to najbardziej podczas odsłuchu jazzowego albumu Covered, Robert Glasper Trio. Jest to nagranie Live zrealizowane w Capitol Studios i słuchając go czułem się, jakbym siedział w pierwszym rzędzie. To niewątpliwie zasługa doświadczeń firmy Yamaha wykorzystanych przy konstruowaniu słuchawek Pro 400.

Wracam do słuchania, a Wam życzę udanego urlopu i równie dobrych pamiątek.

Charakterystyka ogólna słuchawek Yamaha Pro 400:
– Pasmo przenoszenia: 20 Hz – 20 kHz
– Moc maksymalna: 1000 mW
– Impedancja: 23 Ohm
– Dynamika SPL (+/- 3 dB): 106 dB
– Waga (bez przewodu): 289 g

Maksymilian Pijanowski

Źródło zdjęć: Yamaha oraz materiały własne

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>