Sorry Banksy – Steve Jobs na nowym muralu to pomyłka

Mural Banksy'ego ze Stevem Jobsem

Street art – jest sztuką, którą dostaje się za darmo. Tworzący ją artyści, wykorzystując różne elementy przestrzeni publicznej, docierają bezpośrednio do odbiorcy, dlatego aby oglądać ich prace, nie potrzebna jest wizyta w galerii. Wystarczy wyjść na ulicę i się rozejrzeć. To przede wszystkim wielkoformatowa grafika na ścianach budynków, czyli popularne murale. Jednym z ich najbardziej znanych i popularnych twórców jest anonimowy brytyjski artysta kryjący się pod pseudonimem Banksy. To ikona street artu i bardzo lubię jego prace, niestety malując ostatnio inną ikonę, Steve’a Jobsa, Banksy bardzo się „machnął”.

Jego prace pojawiają się na ulicach miast całego świata od dwóch dekad, jednak pomimo astronomicznych cen, jakie osiągają one na aukcjach, artysta chroni swoją tożsamość i nikt nie wie, jak się on naprawdę nazywa, ani jak wygląda. Banksy w swoich pracach używa różnych technik łącząc ze sobą tradycyjne graffiti oraz technikę szablonową wykorzystującą przygotowane wcześniej matryce, które przykłada się do malowanej powierzchni, a następnie pokrywa farbą. Ogólny przekaz jego dzieł jest do wskroś anarchistyczny – antywojenny i antykapitalistyczny, a ich oryginalna forma oraz odważne i często bardzo ryzykowne umiejscowienie zyskały uznanie krytyków i artystów i zostały zauważone przez media.

Temat prac Banksy’ego jest najczęściej powiązany z miejscem ich powstania. W styczniu 2001 roku pojechał on do Meksyku na tereny kontrolowane przez Zapatystowską Armię Wyzwolenia Narodowego i, aby okazać swoje poparcie dla ich działań, namalował kilka scen walki m.in. na murach San Cristóbal de Las Casas, a w 2005 roku na murze oddzielającym Zachodni Brzeg Jordanu od Izraela, wykonał serie murali przedstawiających palestyńskie dzieci malujące białą drabinę sięgającą szczytu muru i wykopujące pod nim dziurę, przez którą widać lepszy świat.

Kilka dni temu do uchodźców z Syrii we francuskim obozie w Calais dołączył niosący przerzucony przez ramię worek ze swoim dobytkiem i trzymający w ręce komputer Macintosh, Steve Jobs. Wszystko za sprawą Banksy’ego i jego kolejnego muralu. Choć do jakości pracy nie można mieć zastrzeżeń, to umieszczony na oficjalnej stronie artysty podpis do tej grafiki brzmi: „Steve Jobs, the son of migrant from Syria” (Steve Jobs, syn migranta z Syrii). I tu trochę Banksy przesadził. W oświadczeniu dla prasy brytyjski artysta powiedział, że pomimo obaw o to, że migracja obniża zasoby państw docelowych, założona przez syna syryjskiego imigranta firma Apple płaci ponad 7 miliardów dolarów rocznie w podatkach, a istnieje tylko dlatego, że Stany Zjednoczone nie odmówiły wstępu młodemu człowiekowi z Syrii. Tak, nie odmówiły, ale miał on tyle wspólnego z imigrantami w Calais, co murale Banksy’ego z wandalizmem.

Pomimo, iż Steve’a Jobsa wychowali Clara i Paul Jobs, nie byli oni jego biologicznymi rodzicami. W 1955 roku, zaraz po urodzeniu został on oddany do adopcji przez swoją matkę Joanne Schieble, której ojciec nie aprobował związku z ojcem chłopca Abdulfattah John Jandalim, rzeczonym „imigrantem” z Syrii. Gdyby Banksy uważnie przeczytał biografię Steve’a Jobsa autorstwa Waltera Isaacsona dowiedziałby się, iż był on ”najmłodszym z dziewięciorga dzieci w prominentnej syryjskiej rodzinie. Jego ojciec posiadał rafinerie ropy oraz wiele innych firm, wśród których były także duże gospodarstwa rolne w Damaszku oraz w Homs, dzięki czemu w pewnym okresie, właściwie kontrolował ceny pszenicy w regionie. Podobnie jak rodzina Schieble, Jandali również wysoko cenili sobie wykształcenie. Kolejne pokolenia członków rodziny wyjeżdżały studiować w Stambule lub na Sorbonie. Chociaż Abdulfattah Jandali był muzułmaninem, został wysłany do prowadzonej przez Jezuitów szkoły z internatem. Dyplom licencjata uzyskał na Amerykańskim Uniwersytecie w Bejrucie, a następnie kształcił się na uniwersytecie w Wisconsin, gdzie został też asystentem wykładowcy z dziedziny nauk politycznych”.

Jak widać, ojciec Steve’a Jobsa, Abdulfattah John Jandali nie był imigrantem, tylko bogatym syryjskim studentem wysłanym do Stanów Zjednoczonych przez swoich rodziców. Jeżeli Banksy rzeczywiście chciałby połączyć temat imigrantów i Apple, to lepszym przykładem byłby drugi z założycieli tej firmy, Steve Wozniak, którego pradziadek urodził się w Polsce. To co, mural z Wozem stojącym w kolejce po wizę?

Maksymilian Pijanowski

Źródło Wikipedia

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>